|
|
To jest już koniec ...i nie ma już nic.... Dzień jak codzień....no może nie do końca :) Mijają dni ,monotonia zycia troche przytłacza mnie.Pozatym te zimowe chwile,śnieg, mróz brak słońca dołują mnie kosmicznie.Czuje sie jakbym żyła w stagnacji ,wegetuje z dnia na dzien od 8-16 w pracy ,potem chwila na miescie ,załatwiane jakies pierdoły ,tu zakupy ,tam opłaty....co za nudaaaa!! Jeszcze jak miałam kogoś to przynajmniej miałam o czym pogadać z mamą a teraz? Brakuje nam w zasadzie tematów M-Jak w pracy? JA-Jak codzień... I w zasadzie temat się kończy. Ale dwa tyg. temu poznałam pewnego Pana ,w Underze.Jest z Gdańska a w Wawie mieszka od pięciu lat bo tu studiuje na SGH. Własnie jest w trakcie pisania pracy magisterskiej pozatym wszystkim jest na stażu w R.Polska. Do tego spod znaku skorpiona-co mnie troche zastanowiło -bo Grzesiek był spod tego samego znaku hehehe... Nie ważne w kazdym razie we wtorek mielismy randeVu w Labo.Okazał się przeuroczy facetem z elektryzującym usmiechem ,brązowymi oczami i ogólnym stanem bardzo dobrym :) Póki co skromnie się do siebie zalecamy....udało mu się skraśc buziaka soczystego i muszę przyznać że smakuje równie dobrze jak wygląda :) Nie wiem co z tego wyniknie ,ale nawet jesli mamy zostać znajomymi to bedzie dobrze, o jednego mężczyznę więcej w moim życiu.Nie zaszkodzi :) *** Z K. mam kontakt ,ale coraz żadszy i nawet lepiej niech buja wory. Fajnie było ale się skończyło. *** Sprowadziłam auto z Niemiec.Honda Civic 96 rocznik pieciodrzwiowy.Jest własnie na serwisie blacharskim bo ma pare drobnych rzeczy do zrobienia...kosmetyka.Ogólnie stan-laleczka.Czerwony metalic....rodzinny samochód...czas poszukać sobie męża :) *** 28 marca wylatuje do Francji i mam plan żeby się dobrze zabawiać! Post jest więc póki co nie imprezuje ale niech mi tylko lejce z pleców zdejmą...to się zacznie kolejny cykl balowania co weekendowego:) *** Nie nawidze zimy,zimna i wogóle wsyztskiego co się z zima kojarzy.Jestem zmarźluch ,więc korzystnie na mnie działają promienie słoneczne a nie płatki sniegu. Pogodynka mówi ,że końca opadów tego cholerstwa nie widać .Czyzby Wielkanoc ma być zimna i puchem zasypana?? CHOLERA NIEEE!! druga-strona-serca 2005-03-10 11:30:19 skomentuj (11) On i Ona ..Jesteśmy dwojgiem ludzi na tym świecie Ty i Ja Nasze serca biją ,lecz nie wiedza czy dla siebie Niepewni zagubieni we własnym ciele Chcemy lecz się boimy-szczęścia? Nie chcemy nic dawać, bojąc się, Że zostanie nam więcej zabrane Ranimy ,próbując nie ranić Czekamy ,nie wiedząc na co czas jednak coraz szybciej biegnie I kiedyś się zatrzyma, Wtedy zadamy sobie pytanie Czy poznalismy sie żeby zapomnieć Czy żeby trwać?.... druga-strona-serca 2005-02-25 10:36:02 skomentuj (6) To była sobota... Pewnego dnia był to piątek dostałam od Niego wieczorem esa z napisem „LU” co znaczyło Love U …bo tak sobie do siebie mówiliśmy. Miał przyjechać do mnie w sobote, upiekłam ciacho-murzynka którego uwielbia, zrobiłam sałatke, wysprzątałam domek…ok. 24 napisałam esa ,że ide już spać .Nie odpisał …potem zadzwoniłam –nie odbierał. Myślałam ,że może śpi nawalony bo tego dnia balował z kolegami w jakimś pubie. Nastepnego dnia od rana szykowałam się. Jak ta lala czekałam na jego przyjazd-mimo ,że nie wiedziałam czy przyjedzie na 100% ale w zasadzie każdy weekend był nasz wic nie pomyślałam ,że plany mogą ulec zmianie…. Godzina 13 a Jego nie ma...postanowiłam zadzwonić. Nie odbierał ,napisałam esa –nie odpisał. Zadzwoniłam do Jego domu, odebrał ojciec i powiedział ,że właśnie minął się z Konradem ,który jechał na myjnie…gul mi skoczył.Dzwonię do Niego po raz enty i nic.Nagle dostaję esemesa żebym nie dzwoniła do Niego,że on tak nie umie zyć, że to wszystko go przerasta ,że mimo uczucia którym do mnie pała nie potrafi znieśc odległości…etc. Ogólnie rzecz biorąc Konrad jest bardzo zaborczy i zazdrosny i ma pewne zasady których nie potrafił i nie mógł wdrożyć w nasz związek, typu wpadanie znienacka do pracy by sprawdzić co tam u mnie i jak mi się pracuje.Robić niespodziewajki etc. A ja nienawidzę smyczy ,kontroli i klatek…. Gdy dostałam esa od niego z tym wywodem poczułam się jakby mi kto w morde strzelił i nafaszerował jakimiś psychotropami. Zaczęłam płakać chodzić po domu, wchodziłam na góre ,schodziłam na dół, ubierałam się do wyjścia i rozbierałam, wpadłam w jakiś szał po prostu. Miałam tysiąc myśli na minute i miliony rzeczy do zrobienia a jedyne na co było mnie stać to upaść na kolana i płakać, krzyczeć z bólu jaki mi zadał tym durnym esemesem. Odpisałam ,że nie wierze ,żeby powiedział ,że żartuje. ”Ja nie żartuje Martusiu” – tak brzmiała odpowiedź. Stałam jak ta cipa w oknie w kuchni z nadzieja ,że za chwilkę podjedzie pod brame, wyskoczy do mnie , uściska i przeprosi za ten durny żart. Ale to wszystko działo się tylko w mojej głowie……niestety. Wieczorem zadzwoniłam do Niego od taty z komórki ,bo mojej nie odbierał. Pogadaliśmy chwilke, powiedziałam mu ,że nie wierze ,że to odległość spowodowała ten wybór, że jeśli jest miłość to 180km jest niczym….Upierał się ,że to tylko odległość. Ale prawda jest taka ,że jego zazdrość była tak ogromna, że łapał paranoje. Do tego przyznał się dopiero w ten piątek 11.02 kiedy zadzwonił do mnie jakby nigdy nic zapytać co tam u mnie. Byłam w lekkim szoku ale nie dałam po sobie poznać. Gadaliśmy tak jakby nic się nie stało.Zapytał czy wychodzę gdzieś wieczorem albo w sobote. Powiedziałam ,że nie …ale wychodziłam na impreze. Nie wiem czemu nie chciałam się przyznać… Potem zadzwonił znowu za jakąś godzinę. A kolejny telefon wykręcił wieczorem koło 21 gdy tata wiózł mnie do Warszawy. Powiedziałam ,że jednak wychodze z koleżankami pośmierdzieć w pubie przy piwku i opić moje zdrowie i urodziny. Nagle zmienił się jego głos i pretensjonalnie zyczył mi miłej zabawy „Twój wybór,wiesz co robisz” – powiedział…. Pffffff….idiota! robi mi jakies dziwne akcje mimo ,że jestem już tylko jego koleżanką. To był jego wybór. Gdy byliśmy razem siedziałam jak mamuśka w domu. W piatki sprzątałam i pichciłam dla Kendziego ,piekłam ciasta ,robiłam sałatki, pasty i inne badziewia ,żeby mu dogodzić .Nie uszanował, więc niech się buja. Muszę przyznać ,że moim rodzicom bardzo pasował…naprawde. A w ogóle jego wygląd nie pasował mi ,znaczy zupełnie nie ten typ faceta których ja lubie. Jestem estetką i zwracam zajebiście uwagę na detale, dłonie, stopy, pupa, budowa, oczy, uszy, usta no po prostu wszystko. A on nie miał ładnych dłoni, średnie zęby, fakt ładne stópki ,no i ciemny blondyn delikatnie wpadający w kasztanowo rudy :/ ,ale chuk z tym ja go kochałam i był dla mnie wszystkim. I prysło….jak bańka mydlana. Znowu nudy z budy w moim życiu uczuciowym, nic totalnie się nie dzieje,smutno jakoś i bezpłciowo.... Wróciłam do teatru, w marcu 28 wylatujemy do Francji na 8 dni do Awinionu czy jak to tam się pisze. Pierwszy i ostatni dzień będziemy w Paryżu. Gramy tam spektakl, poza tym będziemy mieć warsztaty z Francuzami :) może sobie kogoś na chwilke przykukam :). W pracy jak codzień,coraz żadziej chce mi sie do niej przychodzić....atmosfera mnie przerasta,wciąz jakieś wąty,wciąz jakiś strach w oczach pracowników ...a wszystko przez to ,że Prezes sprzedał firme i na stanowisku głównym zasiadła sierota boża!! --------- Szukam męża...tzn chciałabym spotkac na swojej drodze kogoś z kim mogłabym juz układac sobie zycie. Nudza mnie związki ot tak poprostu ,nie chce mi się już bawić w podchody.Chcę kogos konkretnego ,starszego ode mnie o przynajmniej 3-4 lata ,kto będzie juz pracował i miał perspektywy na zycie.Przy kim będę czuła sie bezpiecznie. Szukam męza ,ojca i kochanka w jednym...ale coraz częsciej myślę ,że taki typ to dinozaur. druga-strona-serca 2005-02-21 09:36:41 skomentuj (1) SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU!! Wybaczcie!!!!!!! Nie zaglądałam tu od ponad miesiąca...dlaczego?? Odpowiedź jest bardzo prosta-nic ciekawego w moim życiu się nie działo...do czasu... Historia zaczęła się 24 grudnia 2004r kiedy to zadzwonił do mnie ktoś,kogo numeru nie znałam...o ciepłym głosie i rewelacyjnym poczuciu humoru. To był Konrad...brat mojej manicurzystki.. Kari znam od ponad pół roku,poznałam ją dzieki koleżance w pracy.Robiła mi pazurki,do czasu operacji na przepuchline kręgosłupa. Często ,gęsto rozmawiałyśmy, opowiadalismy o swoim zyciu,no bo co robić przez trzy godziny maltretowania moich dłoni :) ?? Temat nie ominął naszych rodzin i tak poznałam Konrada....z opowiadań.Wtedy jeszcze spotykał się z S.kobietą znienawidzoną przez Kari,ich rodziców i przyjaciół. Któregoś dnia ,był to chyba październik, K.z zaciśniętymi zębami powiedziała"Marta mój brat w końcu raz na zawsze skończył z tym pierdolonym konusem!!!!!!!" Mało mnie to ruszyło,tyle tylko że podzielałam radość K....jak później się okazało-SŁUSZNIE. Zapytała mnie czy może podać braciszkowi mój nr. tel. bo wydaje się jej ,że przypasowalibysmy sobie do gustu,tym bardziej ,że ja tez jestem samotna. Nie miałam nic przeciwko...przeciez nikt mnie za reke do ołtarza ciagnął nie będzie w razie czego. 24 grudnia dostałam esa z życzeniami świątecznymi od Kari.Odpisałam a w odpowiedzi dostałam "Moge podac mojemu braderowi Twój nr. telefonu? męczy mnie ciul!" I tak poznałam Kendziego :) a tak brzmiał kawałek naszej rozmowy: K: Jak spędzasz sylwestra? JA: hm..własnie nie wiem ,jedyna opcja to domówka z moimi znajomymi(czyt. z M. i jego znaomymi....) K: O szkoda bo myslałem ,że może będziesz miała ochote na spędzenie tego wieczoru w moim towarzystwie i moich znajomych w górach... JA: wow....powiem Ci szczerze ,że o niczym w tym roku bardziej nie marzyłam jak Sylwek w górach!... K: No to zastanów się,mamy jeszcze troszke czasu,wyjazd jest 29.12 i do 3.01 I tak pojechałam z K. i jego znajomymi w góry. Zanim jednak wyjechalismy w drugi dzień Świąt postanowilismy się spotkać. K.przyjechał z Włocławka i....zakochałam sie od pierwszego(prawie) wejrzenia...nie w jego wizerunku ale w jego wnętrzu,sposobie bycia,humorze ... Jestesmy spod jednego znaku zodiaku.K.ma urodziny 14 lutego a ja 8. W dzień zakochanych moje szczęście kończy 28 lat.Ma 196cm wzrotu i jest tym kogo szukałam-starszy, doświadczony,obyty,mojego pokroju(jesli chodzi o sprawy finansowe....po ostatnim związku zwracam na to uwage...co można było poczytac kilka miesięcy temu...) i do tego wszystkiego jeździ moim wymarzonym autem....subaru impreza WRX...a oprócz tego jednośladem w sezonie...czego najbardziej sie obawiam ,bo zawsze miałam stracha przed spotykaniem się z facetem który kocha motory typu ścigacz. *** Cztery dni libacji,zjeżdżania na workach od smieci ze stoku i ogólnych uniesień. Zakochaliśmy się w sobie....i tak jest do dzieś. Co tydzień Konrad jest u mnie na weekend.Ten weekend spedze ja u Niego.W sobote będzie oficjalne poznanie Jego rodziców...kupe w gaciach mam ze strachu ale dam sobie rade :) duża ze mnie dziewczynka. *** Wróciłam na teatralne dechy.Nie kazdy wie ,że od 8 lat gram w teatrze i mam skończone studium czterotelnie teatralne z dyplomem :) . Przygotowujemy projekt pt: " *******"(dla własnego bezpieczeństwa nie podaję tytułu...) tym razem z Francuzami,jedynke gralismy z Włochami :) Także szykuje sie wylot do Francji na 8 dni . 28 marca lecimy do Paryza na jeden dzień a potem Avinion (czy jak to tam sie pisze :] ) *** Nie dostałam umowy o prace w firmie,ale póki co wciąz pracuję więc jest dobrze...zreszta na umowe na zlecenie pracuję juz tutaj ponad rok...także...hm..jest dobrze, najwazniejsze ,że co miesiąc mam czterocyfrowa wypłate. CZYŻ TEN ROK NIE ZACZĄŁ SIĘ FASCYNUJACO?...OBY BYŁO TYLKO LEPIEJ....i tego własnie życze Wam kochani. pzdr. Marta druga-strona-serca 2005-01-20 08:37:20 skomentuj (10) lece bo WCIĄZ KOCHAM CIEBIE... Czas zbyt szybko płynie... Powoli nieogarniam pędzących chwil. Znowu brakuje mi miłości... Zaczynam przynudzac z wieczora,sama ze sobą...marzę o uczuciu ,o Nim poza którym inni moga nie istniec-inni mężczyźni.Chciałabym szalec z miłości,wariowac na jego punkcie ale przy okazji nie zatracają się z rzeczywistości otaczającego nas świata. Wszystko to jakies takie sprzeczne...i męczące. Nie wiem jak długo będę pracowac w R. ,prezes się zmienił i nie wiem czy od stycznia będzie mnie chciał widziec na tym stanowisku. Z Michałem skończyłam znajomość łóżkową,zaczynałam czuć się źle,pozatym On mnie nie pociąga fizycznie...mogę się przytulić ale na więcej nie mam już najmniejszej ochoty. Wczoraj wyjasniłam mu na czym to wszystko polega,zimno i oschle...zrozumiał.Powiedziałam równiez ,że zależy mi na Nim jak na cżłowieku,jak na przyjacielu i nie chciałabym tego kończyć.On równiez nie chce...choć czuje ,że zależało mu równie na sexie,jak i na przyjaźni. Ja nie zmienię swojego zdania...no chyba ,że po krążku gdzies w klubie zachce nam sie do siebie zbliżyć. ;) Ostatnio spotkałam się z Kubą....kochaliśmy się jak dzicy....ech...tak dawno nie było nam tak dobrze.Jest rewelacyjnym kochankiem... Ciekawa jestem czy wyjdzie z tego jakis związek...w sumie jak zaznaczyłam w ostatniej notce nie potrafie sobie wyobrazic nas razem ....ale może ...sama nie wiem. Jesteśmy spod tego samego znaku.dwa niezależne wodniki,nie cierpiące smyczy ,ograniczania i innych tego typu.Ale czy cokolwiek wyszłoby z tego prócz rewelacyjnego sexu? hę... Papierosy praaawie rzuciłam.Pale tylko okazjonalnie ,przy piwku ,na imprezie. Nie kupuje,sępie :) Nie zastanawialiście się często jak wygląda osoba prowadząca wirtualny pamiętnik?? ja jak cholera jestem ciekawa! Może jakaś mała wymiana fotosami? pzdr. MN PS:nagłówek dotyczy mojego ex ex....w morde NO!! druga-strona-serca 2004-12-03 09:14:55 skomentuj (23) Wszystko można co nie można ,byle z wolna i ostrożna. Zapuściłam bloga.... :( z rok temu nie umiałam bez niego żyć,każdego dnia po kilka razy potrafiłam wchodzic na moja strone...czasem nawwet dodawać kolejna notkę...Czekałam na kolejnego gościa,kolejny komentarz...niemalże z zapartym tchem. A teraz?? zapuszczam Go bardziej niz kiedykolwiek mi sie to zdarzyło.I nie dlatego ,że nie mam czasu...poprostu nie wiem co napisać. Głupie co??Przecież tyle dzieje się w moim życiu. Tyle...ale czasem zastanawiam sie czy to "TYLE" to tak naprawde cos co warto tu zawrzeć. Ale nawet jesli to wszystko jest głupie to i tak będe tu pisac nawet jesli będzie to chrzanienie od rzeczy :-) No i byłam w klatce ,no i było rewelacyjnie,no i grał Mike Angelo z Leonem ...bosh jaki ten anielski człowiek jest piekny...ma to w oczach co podobno Begerowa-w co watpie...i czego dojrzec nie umiem gdy patrze w monitor na jej tępą twarz. Białe Armanii - oj fantastyczna sprawa....wystarczyła mi jedna. Ogólnie nie pamiętam co działo się w zeszłym tyg. Tzn najbardziej zapadła mi w pamieci chęć spotkania się z moim ex ex G. chęć z obydwu ston,następnego dnia o 8.30 dostaje smsa ,że kretyn z przyczyn obiektywnych spotkac sie nie może.Szlag mnie trafił,poklełam pod nosem,podrazniłam, swój układ nerwowy....i poszłam kupić sobie prostownice. Najbardziej w tym wszytskim wkurzy ło mnie to ,że dla tego spotkania odwołałam spotkanie z kolegą ,z kórym kiedys byłam świadkową na ślubie ciotecznej siostry...co to z nim miałam krótki romansik :-) Ale ponieważ nie brak mi pomysłów,szybko napisałam do Ł. ze ściema ,że cos tam sie przesunęło ,cos sie odwołało i jednak możemy sie spotkać.Spotkanie odbyło sie ,więc nie ma tego złego... W ta sobote byłam w BarbieBar'ze, do 2.00 nie mogłam jakoś się znaleść w tym klubie,gdzie nie spojrzałam to jakas para gejów...ok nie mam nic przeciwko tej miłości.Szanuje ich poglądy i upodobania , mam troche znajomych homoseksualnych i uwazam ich za wspaniałych ludzi...ale nie umiem na to patrzeć.Drażni mnie gdy ida za rękę,gdy patrzą na siebie trzymając się za kolano,gdy tańczą bardzo blisko siebie. Poza tym nie było tam żadnych moich znajomych z klatki.Natomiast M. spotkał tam ogrom znajomych ludzi,co sie nie obejrzał to "cześć","siema","co tam??" , "kope lat!!" a ja jak ten snop siana...Łyknełam połówke , ale nic mi to nie dało,jeszcze bardziej draznił mnie widok zakochanych homoseksualnych par. Kobiety działaja na mnie jak magnez w takich sytuacjach...mężczyźni jak kupa na środku pokoju. Postanowiłam dobrac drugie pół...po 30 minutach zadziałało...zaczęłam czuć się bardzo fajnie,weszłam na bar i tańczyłam ,tańczyłam tańczyłam...zaczęły leciec zajebiste kawałaki...potem pląsanie przy dj'jce,godzina 4 Majkel wpadł na pomysł ,żebysmy pojechali do Niego,prześpie sie i o 8.30 do autobka na wieś. Pojechalismy taxówką...zaczęło mnie strasznie trzepać.Wpadliasmy do jego pokoju,sex na pigule jest czyms nie do opisania...nie da sie tego okreslić nawet kilkoma słowami..to totalna extaza ,ale i to za mało... Dzisiaj wybieramy się na Digweeda-koncert wspaniałego brytyjskiego DJ'a. Nie wiem jak ja to przeżyje ,bo spac mi się chce jak diabli,ledwo na oczy patrze...oj będę musiała dzisiaj cos na wzmocnienie sobie zapodać. Przedewszystkim wypić duszkiem redbulla,a co potem to sie pomyśli.Jedno jest pewne -żadnych zimnych napojów - mam problemy z gardłem a na pixie tysiackroć bardziej jestem narazona na chorobe,szczególnie migdałki. Wiecie co? brakuje mi troszke mężczyzny - wiecie w jakim słowa znaczeniu..kogos do kochania psychicznie. Chciałabym poznac księcia prócz którego nikt by sie nie liczył jako facet.Który zawróciłby mi w głowie do tego stopnia ,że nawet Kuba znaczyłby dla mnie tylko przeszłość - a niektórzy wiedza ,że sex na scenie związał nas miętowo-i od tamtego czasu słabośc która do niego pałam i on do mnie nie pozwala mi przejść obok niego obojętnie. Wczoraj opowiedziałam Majkelowi o K. i zapytał mnie czemu ja z nim w takim razie nie jestem ,czemu tylko w takim związku zyjemy...odpowiedx była prosta : "NIE WYOBRAŻAM SOBIE..." Czemu?....sama już nie wiem... PS:rzuciłam szlugi...nie pale juz 4 dzien i jest zajebiście !! .Tzn inaczej czasem jak będę na imprezie zapale może jednego,dwa ale przestaję kupowac szlugi.I nie palę nigdzie indfziej jak na imprezie. druga-strona-serca 2004-11-10 17:19:52 skomentuj (7)
Designed by ONI I JA
|
|
|
2005
GADU-GADU
|
|
|